sobota, 13 lutego 2016

Rozdzial 11 OSTATNI



"Ludzie zawsze zdradzają. A jeśli nie zdradzają, to odchodzą po cichu na palcach lub ktoś ich zabiera..."
~Nadia~
                Minął tydzień od mojej kłótni z Arkiem. Nie było ze mną dobrze, a wręcz przeciwnie.  Przez cały czas miałam w głowie jego słowa. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego to zrobił. Rozumiałam to, że powiedział te wszystkie słowa pod wpływem nerwów, ale dlaczego nie odezwał się przez cały tydzień? Dlaczego nie próbował przeprosić? Chodziło o dumę czy o to, że uwierzył we wszystkie kłamstwa na mój temat? Nie wiedziałam, ale chciałam mu wszystko wyjaśnić i sprawić, żeby zrozumiał, więc napisałam list. List, w którym była cała prawda na temat  mnie i fotografa. Nie potrafiłabym mu o wszystkim opowiedzieć i spojrzeć mu w oczy po raz kolejny, więc przekazałam mój list Wojtkowi, a on miał oddać go Arkowi.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 10



" Najmocniej boli, gdy kogoś kochasz, a on Cię rani..."


 ~Arek~
                Kłamstwo... Ludzie mają to do siebie, że kochają kłamać, zmyślać, koloryzować. Każdy skłamał w swoim życiu. Czasami zostało to wywołane przez strach, innym razem przez dumę, a jeszcze innym przez zazdrość. Nic nie dzieje się bez powodu. Ja też potrafiłem kłamać, ale nienawidziłem tego robić. Należałem do szczerych osób, dla których kłamstwo było czymś okropnym. Oczekiwałem tylko szczerość. Prawdomówność czy to tak wiele, Skarbie?

piątek, 5 lutego 2016

Rozdział 9

"Jedno jest ważne – masz być szczęśliwa!"


~Wojtek~
                Ojciec... Tatuś... Tata... To człowiek, który jest najważniejszy dla swojego potomka, tym bardziej, jeśli mówimy o synu, który nigdy nie poznał swojej matki... Miłość rodzica do swojego dziecka jest bezgraniczna, bezinteresowna i najtrwalsza. Ja wychowałem się bez matki, a mój tata próbował ze wszystkich sił ją zastąpić. Nigdy mu się to nie udało, ale jestem mu bardzo wdzięczny, że chciał. Miałem tylko jego...
                Gdy wszedłem do domu po dość długie podróży, poczułem, że wokół unosi się nieprzyjemny zapach papierosów i alkoholu. Spojrzałem na mojego ojca, który siedział w pokoju na fotelu z butelką wódki i byłem przerażony. On... On był przestraszony, coś go przerosło, a ja nie wiedziałem, o co chodziło.
- Tato... Co się dzieje? - spytałem. Mój ojciec... On płakał. Nigdy wcześniej nie widziałem go w takim stanie. Nigdy! Zawsze odgrywał rolę przykładnego ojca, który był twardy i silny.
- Chodzi o twoją matkę. Kiedy z nami była wdała się w złe towarzystwo, wydała wszystkie pieniądze. Tonęliśmy w długach. Dodatkowo oni ją straszyli, bili. Nie mogłem na to wszystko pozwolić. Zaczęły się nielegalny interesy. Musiałem ratować naszą rodzinę, ale ona i tak ode mnie odeszła. Zostawiła mnie dla jednego ze swoich "szantażystów" i już nigdy więcej jej nie widziałem. Teraz jeden z moich, starych "przyjaciół" szantażuje mnie. Nie mogę zrobić tego, co on chce.  Pójdę do więzienia synu - oznajmił mój ojciec. Nie miałem pojęcia o tym wszystkim. Nigdy nie podejrzewałbym, że mój tata mógłby się wdać w takie coś, ale musiał ratować rodzinę... Rozumiałem go.
- Co musisz zrobić? Zapłacić? Mam pieniądze - odpowiedziałem. Mój ojciec się zaśmiał. To był gorzki śmiech przepełniony bezradnością.
- On nie chce pieniędzy. On chce ciebie dla swojej córeczki...
                Właśnie na tym opierał się mój związek z Aną. Na szantażu. Nasza miłość to była jedna, wielka fikcja. Cierpiałem przez nią. Cierpiałem, bo tęskniłem za Sandrą, ale musiałem ratować mojego ojca. Tak, jak on to zrobił kilka lat temu. Uratował moją matkę, bo ją kochał. Ja chciałem pomóc mu, ale nie mogłem znieść tego dłużej, on też nie mógł. Wolał cierpieć sam, bo jak mówił: "Jesteś młodszy i całe życie przed tobą. Chcę, żebyś był szczęśliwy". Chciałem zaznać szczęścia, ale jednocześnie pragnąłem tego, żeby mój ojciec też go miał.
                Wszedłem do domu, w którym panowała cisza i ciemność. Myślałem, że Any nie ma w domu, ale jednak zauważyłem ją. Siedziała na kanapie i patrzyła się tempo w ścianę. Zapaliłem światło i dziewczyna się otrząsnęła.
- Co się dzieje? - spytałem.  Znałem ją. Mimo tego, że jej nie kochałem, to wiedziałem, że coś było nie tak.
- Wiem o wszystkim. Wiem, że chcesz to zakończyć. Nie będę cię zatrzymywać. Już się spakowałam - odpowiedziała obojętnym głosem. Była inna, coś się w niej zmieniło, ale nie miałem pojęcia, co. - O ojca też się nie martw. Wszystko załatwiłam i mój tata nic nie zrobi.
- Dlaczego? Dlaczego to wszystko zrobiłaś? - spytałem. Byłem oszołomiony. Nie rozumiałem nic z tego, co się działo.
- Bo cię kocham. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do tego planu. Nie chciała tego robić, ale bałam się sprzeciwić, a później cię pokochałam. Tego też nie chciałam... Stało się. Chcę, żebyś był szczęśliwy, a będziesz tylko wtedy, gdy u twojego boku  będzie Sandra i twój ojciec - odpowiedziała. Wiedziałem, że była dobra i nie miałam w sobie nic ze swojego ojca. Nie zdawałem sobie sprawy, że ona mnie tak bardzo kocha. Przytuliłem ją do siebie.
- Przepraszam, bardzo cię za to wszystko przepraszam i dziękuję - powiedziałem. Ana się uśmiechnęła. Byłem pewien, że i ona zazna w końcu prawdziwej miłości. - Ty też się kiedyś zakochasz ze wzajemnością .
- Liczę na to, a teraz chodź. Ja idę do swojego nowego domu, a ty wreszcie przyprowadź tu Sandrę...

Dwa miesiące później...

~Nadia~
                Szczęście... Czy da się zdefiniować ten dziwny stan? Każdy człowiek go szuka, czasami to staje się żałosnym szukaniem, przez które cierpimy. Odnalezienie swojego szczęścia nie jest łatwe. Gdyby poszukiwanie nie okazywały się trudne, to na świecie nie byłoby depresji, chorób i smutku... Los ma to do siebie, że potrafi wszystko komplikować lub odbierać nasze radości i zostawiać nam jedynie cierpienie...
                Wraz z Wojtkiem, Sandrą i Arkiem wybraliśmy się do Paryża na wakacje. Odpoczynek należał się całej naszej czwórce. W ostatnim czasie dużo przeszliśmy, ale najważniejsze było to, że we Francji byliśmy razem i cieszyliśmy się swoją obecnością. Szczęsny i moja najlepsza przyjaciółka wreszcie byli razem i byłam zadowolona z tego powodu.
                Arek... Nasz związek i nasza miłość cały czas się rozwijała. Kochałam go, ale nie potrafiłam mu tego powiedzieć. Wiedziałem, że on miał świadomość tego, jaka była prawda. Był pierwszym mężczyzną dla którego mogłabym zrobić wszystko. Bez niego czułam się krucha i słaba. To właśnie on  był moim szczęściem...
                Wybraliśmy się na spacer tylko we dwoje. Szliśmy przytuleni do siebie, obserwując Paryż, który tętnił o tej godzinie życiem. To było piękne miasto, które ukrywało w sobie jaką zagadkę i było przepełnione magią, romantyzmem. Gdy było się w nim z ukochaną osobą, to czuło się, jakby świat się zatrzymał. W nim wszystko układa się po naszej myślisz i nic nie mogło się popsuć. To było piękne miasto!
                Po długim marszu zatrzymaliśmy się na moście. Było to sławne miejsce, do którego przychodziło wiele par. Most przecinający Sekwanę, na którym było zawieszone tysiące kłódek miłości. Ten widok robił wrażenie.  W tamtej chwili jednak owe miejsce należało tylko do mnie i Arka. Byliśmy sami, wpatrzeni w siebie...
- Kocham Cię - oznajmiła. Wreszcie udało mi się to powiedzieć. Widziałam zaskoczenie i radość w oczach piłkarz.
- Ja Ciebie też. Nawet nie wiesz, jak bardzo - powiedział. Poczułam jego usta na swoich. Byłam szczęśliwa, jak nigdy wcześniej. - Mam dla ciebie niespodziankę. Wracasz do Monachium, a ja razem z tobą.
- O czym ty mówisz? - spytałam. Nie wiedziałam, co on miał na myśli.
- Mam transfer. Przechodzę do Bayernu - powiedział. Wpadłam w jego ramiona. Byłam taka szczęśliwa. Londyn nigdy nie był dla mnie. Nie potrafiłam się tam odnaleźć, a Monachium było moje. Cieszyłam się, że miałam tam mieszkać z Arkiem. Wydawało mi się, że już nic nie może się popsuć, a nasze szczęście będzie trwało i trwało... Myliłam się.
 ~.~ ~.~ ~.~
Hej! Mamy nowy rozdział, który jest strasznie przesłodzony. Naprawdę nie lubię pisać, takich scen, więc to wygląda, jak wygląda. Wiem, że nie jest to super napisane, ale naprawdę starałam się. Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam,
Anahi

sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 8

"Słowa nie oddają tego, ile waży strata..."
~Arek~
                Przeznaczanie... Jedni w nie wierzą, inni wręcz przeciwnie, a ja? Moim zdanie ono istnieje. Czy to nie los sprawia, że dane osoby pojawiają się w naszym życiu? Czy to nie przeznaczenie powoduje, że nasze drogi się krzyżują? Życie jest jak teatr, ale to nie mu piszemy scenariusz. My tylko wcielamy się w swoje role, próbując udawać, że mamy nad wszystkim wpływ.               
                Patrzenie na nią, jak ucieka, jak płacze... Było czymś niespotykanym. Nadia nie należała do osób, które okazują słabość. Stan, którego byłem świadkiem, mówił o czymś zupełnie innym. Może jej twarda osobowość była tylko iluzją, a ona rozpadała się od środka? Nie miałem pojęcia, w mojej głowie panował mętlik. Nie rozumiałem swojego zachowania, a tym bardziej nie chciałem rozumieć jej, chociaż ona... W pewien sposób zdawałem sobie sprawę, że ją zraniłem.
                Ruszyłem do hotelu, w którym czekała  na mnie moja dziewczyna. Megan... Była osobą, która znaczyła dla mnie wiele, ale... Gdy w moim świecie pojawiła się Nadia, to ona była tą najważniejsza, a Meg przestała się liczyć. Zdałem sobie z tego sprawę właśnie wtedy, gdy Nadia uciekała. Kochałem ją, a uczucie do mojej starej miłość, gdzie zniknęło. Płomień naszej miłość wygasł. W jego miejsce pojawił się nowy, tym razem do zupełnie inne osoby, ale jeszcze wtedy nie miałem pojęcia, czy lepszy.
                Otworzyłem drzwi do pokoju hotelowego i byłem gotowy, aby to wszystko zakończyć. Zakończyć związek, w którym miłości nie było już od dawna. Prawda była taka, że Megan i ja nie pasowaliśmy do siebie, ale... Potrzebowałem kogoś, kto zawsze będzie przy mnie i komu będę mógł ufać, a ona właśnie taka była. Wystarczyło jej moje ciepło i zaufanie, pieniądze też były dla niej ważne.
- Musimy porozmawiać - powiedziałem.
- O co chodzi, Skarbie? - spytała Megan,uśmiechając się słodko. Jeszcze nie wiedziała, o co chodziło.
- Długo nas tym myślałem i dochodzę do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli przestaniemy być razem - oznajmiłem. Na chwilę zapanowała cisza. Megan analizowała moje słowa. Patrzyła na mnie z wściekłością.
- To przez tą małą dziwkę? - spytała. Tym razem jej głos był podniesiony, a po słodkie brunetce nic nie zostało. Pokazała inną twarz, które jeszcze nie widziałem. Była zaborcza, a wściekłość nie wytłumaczyła tego, jak się zachowywała.
- To koniec, Megan. Koniec - odpowiedziałem i wyszedłem z domu. Słyszałem, jak jeszcze woła, że poznam prawdę na temat Nadii i zmienię zdanie, ale nie przejmowałem się tym. W tamtym momencie chciałem się znaleźć tylko w jednym miejscu, tylko przy jednej osobie...

 ~Nadia~
                 Jak to jest z tą miłością? Ona ma nas uszczęśliwiać czy wręcz przeciwnie? Wszyscy za nią gonią. Ścigają ją i chcą ją mieć, już na zawsze, ale gdy się pojawi wszystko się zmienia. Zaczynamy dostrzegać to, że jest trudna i, że sprawia ból, ale mimo wszystko walczymy, tylko o co? O ukochaną osobę, czy o chwilę szczęśliwa? A może ta walka jest lekarstwem na zranione serce, na ten ból, który cały czas rośnie i rośnie...
                Siedziałam na ławce w parku. Myślałam i analizowała to, co się stało. Pocałunek... To był tylko, a może aż pocałunek. Nigdy nie przywiązywała do tego uwagi, ale tym razem było inaczej. Tym razem wszystko było inne. Po raz pierwszy cierpiałam przez mężczyznę, którego kochałam. Płakałam w jego ramionach, okazywałam ból, wywołany przez niego. Nigdy wcześniej taka sytuacja się nie zdarzyła. Zawsze byłam silna i nic nie mogło mnie złamać, a później pojawił się Arek i obrócił moje życie do góry nogami. Sprawił, że stałam się słaba i delikatna. Byłam jak wszyscy i jednocześnie jak nikt. Nie potrafiłam pogodzić się z takim stanem rzeczy. Nie umiałam tego zrozumieć. Coś w środku mnie bolało, a ten ból cały czas rósł. Bałam się, że niedługo urośnie do takich rozmiarów, że nie poradzę sobie z nim. 
                Ruszyłam do domu. Mojego nowego domu, w którym nie czułam się tak, jak powinnam. Strach w moim sercu był coraz większy. Bałam się, że nie odnajdę się tutaj - w Anglii i wrócę do Monachium sama. Bałam się, że zostanę sama. Bałam się, tak bardzo się bałam, że los spłata mi figla i stracę wszystko nad czym tak długo pracowałam. Jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że już to straciłam i moja, ciężka praca poszła na marne...
                Gdy znalazłam się obok mojego domu, zobaczyłam, że na schodach obok drzwi, ktoś siedzi. Dobrze wiedziałam, kim była ta osoba. Miałam też świadomość tego, że muszę stawić jej czoła. Podeszłam bliżej niepewnym krokiem. Spojrzałam na Arka wzrokiem pełnym strachu i przez dłuższy czas panowała pomiędzy nami cisza. Patrzyła się na niego i próbowałam coś z nich odczytać. Dlaczego tam był? Dlaczego nie zostawił mnie samej?
- Co ty tutaj robisz? - odezwałam się jak pierwsza, przerywając milczenie.
- Przyszedłem do ciebie. Megan już nie istnieje, nie jesteśmy parą - powiedział. Byłam zaskoczona. Wydawało mi się, że on ją kochał. Wyglądali na zgraną parą, byli ze sobą tak długo...
- Dlaczego? - szepnęłam. Chłopak zbliżył się do mnie i patrzył w moje oczy, ujmując mój twarz w swoje dłonie.
- Bo to ciebie kocham, tylko ciebie - powiedział..."Kocham, tylko ciebie" odpijało się w mojej głowie po raz kolejny i kolejny. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Nie wiedziałam, co zrobić, co powiedzieć, więc tylko wtuliłam się w jego tors...



~Wojtek~
                Każdy człowiek ma wybór. Cały czas jesteśmy zmuszeni do podejmowania decyzji, które kierują naszym życiem i sprawiają, że jest ono łatwiejsze lub trudniejsze. Dlaczego czasami wybieramy to, co już na starcie jest skazane na porażkę? Chcemy udowodnić, że jednak damy radę, wybierając najtrudniejszą ścieżkę? Nie wiem, jaka jest prawda. Wiem jedno. Każda decyzja wpływa na nasze życie, a niektóre odmieniają je na zawsze. Każda jest trudna, a w tamtym momencie musiałem podjąć tą najtrudniejszą...
                Byłem świadomy tego że powiedzenie "Kocham  Cię" nie wystarczy.  Ból, który jej sprawiłem, nie zabliźni się tak łatwo. Chciałem z nią być. Chciałem, żeby była moja, tylko moja. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę z tego, jak to trudne będzie. Musiałem wybierać. Musiałem wybierać , pomiędzy najważniejszymi osobami mojego życia. Kogo miałem wybrać? Cały czas się wahałem, ale byłem też pewien, że musiałem podjąć decyzję i w końcu się udało.
- Nie mogę już dłużej. Nie potrafię tak żyć - powiedziałem. Te słowa sprawiły, że sam poczułem bólu, ale podjąłem decyzję i tym razem byłem przekonany, że tak będzie najlepiej, chociaż miałem świadomość, że czekało mnie jeszcze dużo cierpienia. - Nie mogę cię już chronić, nie mogę...
- Byłem pewien, że ten dzień kiedyś nastąpi. Nie winię cię. Przynajmniej któryś z nas będzie szczęśliwy - odpowiedział. Widziałem, że to tylko fikcja, że tylko udaje szczęśliwego, ale miałem też świadomość, ze on życzy mi szczęścia. Cierpiał i jednocześnie był radosny, bo wiedział, że tym razem uda mi się doznać szczęścia.
- Przepraszam - odpowiedziałem i zacząłem płakać. On też płakał. Dwóch facetów, którzy nie powinni uronić łzy, płakali. Usuwali z siebie ból, który zagościł w ich serach już dawno temu, a jednym z tych facetów byłem właśnie ja. Zraniony, smutny i zdołowany chłopak, który podjął najtrudniejszą decyzję w swoim życiu, był mną... Cierpiałem, bo traciłem, a jednocześnie zyskiwałem...
~.~ ~.~ ~.~ 
Hej! Mamy nowy rozdział, ale widzę, że Wasza aktywność się zmniejszyła :/ Jeśli czytacie, to prosiłabym o komentarz. Jak myślicie, o kim mówił Wojtek, z kim rozmawiał? Czekam na Wasze opinie. W zakładce "Bohaterowie" pojawiła się Ana.
Na Waszych blogach pojawię się już dziś i w czasie ferii nadrobię wszystkie zaległości.
Pozdrawiam,
Anahi

sobota, 23 stycznia 2016

Rozdział 7



"Nie psujmy tego, co budowaliśmy tak długo, 
bo nic nie jest warte, by to stracić."



 ~Sandra~

                Czy miłość może przetrwać wszystko? Czy przez to uczucie możemy zapomnieć o bólu wywołanym przez osobę, którą kochamy? Może to nie kwestia miłości, a strachu przed utratą ukochanego człowieka? Nie mam pojęcie, jaka jest prawda. Miłość jest skomplikowana i chociaż staralibyśmy się ją zrozumieć, to nie da się tego zrobić...

sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 6

"Widać po oczach, że potrzebujesz miłości..."


Dwa miesiące później...
 ~Nadia~
                Londyn... To piękne miasto. Wielu młodych ludzi chętnie by tam zamieszkało, a mi to się udało, chociaż wcale tego nie planowałam. Przeprowadziłam się do Anglii, aby być z moją przyjaciółką i pomóc jej wyjść ze stanu, w którym się znajdowała. Dla wielu osób takie zachowanie mogłoby być wielkim wyrzeczeniem, zwłaszcza, że zostawiłam za sobą moje kochane Monachium, ale to nieprawda.

środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 5


"Kiedy dotkniesz ran, a one nie zabolą, 
wtedy będziesz wiedziała, że naprawdę przebaczyłaś.'


~Nadia~

                Idąc jedną z uliczek w parku, zastanawiałam się, co powinnam zrobić. Prawda wcale nie była łatwa. Zostałam sama i nikt nie chciał mi pomóc. Musiałam radzić sobie sama, ale nie miałam pojęcia, co powinnam zrobić. Sandra i Wojtek... Byli kiedyś zakochaną w sobie parą, ale ich drogi się rozeszły...
Layout by Neva